Masz w pamięci ten dreszczyk przed pierwszym dniem w nowej pracy,? A teraz wyobraź sobie, że zamiast uścisku dłoni – ikona “nowy użytkownik” na Slacku. Brzmi jak scenariusz kiepskiego odcinka Black Mirror? Spokojnie, da się to ogarnąć bez utraty człowieczeństwa.
🚀 Pierwsze wrażenie zaczyna się w skrzynce odbiorczej
Wysyłanie suchych loginów to jak wręczanie kluczy do mieszkania z zawiązanymi oczami. Zrób to z klasą:
- Niech szef wyśle głosówkę zamiast automatu – głos ludzki działa lepiej niż bot
- Stwórz mapę firmy w Storyformie – nawet jeśli to tylko zdjęcia pustego biura
- Daj jasny plan pierwszych dni – nikt nie lubi czuć się jak aktor bez scenariusza
💻 Narzędzia mają służyć, nie terroryzować
Rzucanie nowej osoby w gąszcz platform to jak wysyłanie babci na tor wyścigowy. Ogranicz arsenał do:
- Jednego miejsca na wideorozmowy (nie, piąty komunikator nie jest potrzebny)
- Prostego systemu zadań (Trello to jak lista zakupów – każdy ogarnie)
- Kanału na off-top (#random to współczesny ekspres do kawy)
Zasada jest prosta – jeśli nowy zatrzyma się dłużej niż przy wyborze netfliksowego serialu, twój system jest zbyt pokręcony.
🎭 Zbuduj scenę, na której każdy chce grać
- Losowe szybkie randki (15 minut, zero mowy o KPI)
- Wspólne komentowanie najgorszych reklam
- Wyzwanie “przedstaw się GIF-em”
Klucz? Nie każ każdemu być duszą towarzystwa. Niech wybierze swoją ścieżkę.
🔮 Jutro będzie dziwniej
Kiedyś śmialiśmy się z pracy w piżamie, a dziś to norma. Może za rok będziemy wchodzić do wirtualnych biur przez VR. Ale jedno pozostanie – ludzie potrzebują poczucia przynależności. Skąd wiesz, że twój onboarding działa? Jeśli nowa osoba po miesiącu wie, kogo zapytać o drukarkę i polecić dobry mem – bingo.
Najważniejsza rada? Czasem po prostu zapytaj “Co tam?” i… naprawdę posłuchaj odpowiedzi. Bo ostatecznie chodzi o to, by czuć się częścią czegoś, nawet jeśli to “coś” jest w chmurze.