Pamiętasz tę koleżankę ze studiów, co zawsze organizowała imprezy, choć nikt jej nie wybierał na przewodniczącą? Tak właśnie rodzą się prawdziwi liderzy – nie w salach konferencyjnych, a tam, gdzie ludzie naturalnie się za nimi oglądają. I właśnie o to chodzi w budowaniu dream teamu, (tak, wiem, że to brzmi jak frazes, ale serio działa).
🔍 Węszymy talent jak pies policyjny
Zapomnij o ocenach rocznych i kwestionariuszach. Prawdziwego lidera wyczujesz po tym, że gdy wpadniecie w tarapaty, wszyscy instynktownie patrzą w jego stronę (tak jak w “Gwiezdnych Wojnach”, gdy Han Solo ratuje sytuację, choć niby miał tylko pilotować). To ci, którzy potrafią zamienić chaos w plan działania, nawet jeśli ich wizytówka mówi tylko “specjalista”.
“Najlepsi szefowie to ci, których ludzie słuchają, gdy wychodzą z pokoju” – mruknął pod nosem nasz deweloper, poprawiając awaryjną łatkę w systemie
🎯 Szkolimy jak Yoda, nie jak korpo-robot
Wyobraź sobie, że uczysz kogoś jeździć na rowerze przez wykłady o teorii pedałowania. Absurd? A właśnie tak wygląda większość programów rozwojowych. Prawdziwe przywództwo hoduje się inaczej:
- Rzucaj wyzwania, które łaskoczą w kręgosłup
- Pozwalaj popełniać błędy, ale łap za rękę, gdy ktoś leci w przepaść
- Oceniaj po wynikach, nie po godzinach spędzonych na spotkaniach
To trochę jak z tym moim pierwszym grillem – teoria nic nie dała, dopóki nie spaliłem pierwszych kiełbasek.
💥 Efekt tsunami w biurze
Gdy w zespole pojawia się prawdziwy lider, zmienia się wszystko – od tempa pracy po sposób, w jaki ludzie mówią “dzień dobry”. To jak rozrusznik dla martwej baterii. I choć niektórzy mogą się początkowo krzywić, szybko poczują różnicę. W końcu kto woli ciągnąć wóz sam, gdy może mieć pomocnika?
Nie czekaj na cud – stwórz go
Liderzy nie spadają z nieba jak manna. To trochę jak z moim zeszłorocznym postanowieniem o regularnym bieganiu – bez konkretnego planu skończyło się na trzecim treningu. 🚀 Jeśli chcesz zmian, zacznij od znalezienia choćby jednej osoby, w której widzisz iskrę. Reszta przyjdzie z czasem. A jeśli nie zrobisz tego ty, zrobi to ktoś inny – może nawet twoja konkurencja.
*Patrząc teraz na te słowa, zastanawiam się, ilu świetnych liderów przegapiłeś, bo nie pasowali do korpo-szablonu…