Masz jeszcze w głowie tę reklamę, którą cały Twitter żarł jak świeże bułeczki? Albo wyzwanie, które nagle podchwycił każdy instagramowy influencer? To nie magia – ktoś po prostu wiedział, jak złapać ludzi za emocje. I teraz Ty możesz to zrobić, nawet jeśli Twoja “agencja marketingowa” to Ty, kawa i nocne przesiadywanie. Zacznij od emocji, bo bez nich to jak kebs bez czosnkowego – może i syci, ale nikt nie będzie o tym pamiętał.
💥 Podpal emocje jak fajerwerki w Sylwestra
Zastanów się, dlaczego ostatni raz udostępniłeś jakiś post. Bo Cię rozjechał śmiechem? A może wbił w fotel jak finałowy odcinek “Gra o Tron”? Viralowy content działa na zasadzie odruchu Pawłowa – zanim pomyślisz, palec sam klika “udostępnij”. Najlepsze kampanie wywołują reakcje, które czujesz w brzuchu. Ale uwaga – z emocjami jak z ostrym sosem, łatwo przesadzić i zrobić z siebie pośmiewisko.
“Content bez emocji to jak popcorn bez soli – teoretycznie jadalne, ale po co się męczyć” – mój ziomek od social mediów, który nakręcił trzy viralowe akcje.
✂️ Odetnij wszystko, co nie jest absolutnie niezbędne
Przypomnij sobie największe virale ostatnich lat. Co je łączy? Da się je opowiedzieć w windzie, zanim dotrzesz na piętro. Ice Bucket Challenge? Wylej, krzyknij, oznacz kolegów. Memy? Zabawny obrazek + tekst, który trafia w czuły punkt. Twoja strategia powinna być tak prosta jak instrukcja IKEA:
- Jedna główna myśl zamiast trzech pobocznych wątków
- Pokazuj w 5 sekund to, co inni rozciągają na pół minuty
- Daj ludziom szablon do skopiowania
Przychodzi mi do głowy ta kampania, gdzie całe przesłanie było jednym zdaniem na różowym tle. Genialne w swojej prostocie.
🌍 Znajdź tłum, który już się pali i dolej oliwy do ognia
Najlepsze virale nie rodzą się w próżni. Wskakują na fale istniejących trendów – grupy fanów, dyskusje na Reddicie, popularne challenge’e. To jak podrzucenie benzyny do już tlącego się ogniska. Znajdź miejsce, gdzie ludzie już gadają o Twojej tematyce i podrzuć im coś, co będą chcieli podać dalej. Pamiętasz jak akcja jednej małej piekarni stała się krajowym fenomenem? Właśnie o to biega.
🚀 Nie czekaj na pełnię księżyca – działaj teraz
Marketing wirusowy to nie teoria względności – to praktyka w czystej postaci. Masz pomysł, który sam byś przesłał znajomym? To już lwia część sukcesu. Reszta to dopasowanie emocji, prostoty i miejsca. I pamiętaj – czasem wystarczy jeden dobrze trafiony content, żeby marka stała się tematem rozmów. Więc co? Czekasz na wenę, czy już wrzucasz swój pomysł w internetowy obieg? 🔥
*Przy okazji – za oknem taki ładny dzień, że aż szkoda grzęznąć w strategiach. Ale jak już musisz, to niech chociaż będzie z jajem!